Piotr Płoszajski

Profesor Szkoły Głównej Handlowej

Keynote Speaker

Cywilizacja na technologicznym roller coasterze. Czy jedzie z nami pilot?

Obecna, „Czwarta”, rewolucja technologiczna weszła w etap wzrostu wykładniczego. Jest on typowy dla wszystkich okresów pojawiania się przełomowych innowacji, kiedy to po etapie stopniowego kumulowania się doświadczeń następuje etap ich gwałtownego rozwoju i zastosowań we wszystkich obszarach życia. Ma on zawsze cechy typowej choroby dwubiegunowej: przeplatające się okresy manii i depresji. Jesteśmy obecnie w tym pierwszym. W takim momencie ludzie mają tendencję do przeceniania krótkoterminowych efektów nowych technologii i niedoceniania długofalowych. Daje to grunt dla, z jednej strony, eksplozji hurra-optymistycznych oczekiwań społecznych, a z drugiej, dla inflacji nieuprawnionych obietnic i masowego tworzenia buzzwords przez głodny szybkiego sukcesu biznes technologiczny. Fascynujące jest śledzenie tego zjawiska przez analizę proroctw, jakich masowo dokonują ostatnio samozwańczy futuryści i firmy doradcze. Wiele obecnych, sztandarowych obszarów nowych technologii ma ten syndrom: sztuczna inteligencja, zastosowania fizyki kwantowej, blockchain, autonomiczne pojazdy, inżynieria genetyczna, migracje międzyplanetarne, etc.


Technologia staje się nową, potężną, bo niewidzialną, ręką rozwoju cywilizacyjnego. Nick Bostrom mówi, że rozwój technologii jest, jak wyciąganie kul z koszyka. W historii cywilizacji wyciągaliśmy dotąd wiele różnych kul – przeważnie białych, czasem szarych. Dotąd nie wyciągnęliśmy czarnej mogącą zniszczyć cywilizację, która ją wymyśliła. Nie dlatego, że byliśmy wyjątkowo ostrożni albo mądrzy. Może po prostu mieliśmy szczęście. Kevin Kelly w słynnej książce „Czego chce technologia?” pokazuje, że przez swoją złożoność jej rozwój przybiera dziś postać samoistnego, trudnego do kontrolowania bytu. Kto i jak miałby to robić: ludzie, czy kolejne, „kontrolne” technologie? Jakie? Sieci neuronowe pokazują już swoje ograniczenia, a sztuczna superinteligencja ciągle jest odległa. W międzyczasie przestawiamy jednak cywilizację na autopilota.


Nie wierzmy zatem Czerwonej Królowej z “Alicji w krainie czarów” („W naszym kraju, aby pozostać w tym samym miejscu musisz biec jeszcze dwa razy szybciej”.) Technologie agilowe są świetne. Ale, paradoksalnie, w czasach szybkich zmian technologii, nie tylko tempo biegu ma znaczenie, ale także zdolność zatrzymywania się na moment
i myślenia. „Busy is the new stupid”, jak mówi Bill Gates. Środowisko IT ma dziś stanowczo większą odpowiedzialność za losy cywilizacji, niż mu się wydaje.